Ogłoszenia sprzedaż samochodu

Weekend pod znakiem cytrynki

Data publikacji: 2010-06-15

Są na zlotach w całej Europie, od Włoch aż po rejon koła podbiegunowego, od Wschodu aż po Wyspy Brytyjskie. Tym razem zagościli w naszym regionie. Mowa o fanach Citroenów.

"Cytryny" to dla wielu symbol Francji. Niewielu jednak wie, że w rodowodzie tej marki sporo jest polskich akcentów.
- Gdzie się zaczęła moja miłość do tych aut? W książkach i innych publikacjach - mówi Grzegorz Derlak, który wraz z żoną kolejnymi Citroenami jeździ już niemal ćwierć wieku. - Interesowałem się historią motoryzacji, dlatego trochę na ten temat czytałem. Marka zaczęła mocno mnie intrygować, gdy dowiedziałem się o jej polskich korzeniach.

Potem uczucie pana Grzegorza do "cytrynek" rozkwitało już błyskawicznie.
- W latach 80. auta tego francuskiego producenta nie miały u nas najlepszej opinii - wspomina mieszkaniec podtoruńskich Rozgart. - Gdy mój ojciec usłyszał, że chcę kupić Citroena, próbował mnie odciągnąć od tego pomysłu. Proponował mi inne, popularne wówczas u nas marki.

Zdaniem Grzegorza Derlaka z ust do ust przekazywano sobie wówczas krzywdzący mit, który tak naprawdę niewiele miał wspólnego z rzeczywistością. Jak dziś mówi nasz rozmówca: "Citroen dał radę, przetrwał wszystko". Pierwszą "cytrynką" pana Grzegorza i jego żony Elżbiety był legendarny 2CV. Miłość do "kaczek" nie minęła do dziś. Obecnie państwo Derlak mają aż trzy samochody tego modelu, z czego jeden jest "dawcą organów" dla pozostałych. Do "cytrynowej" kolekcji dochodzi jeszcze elegancka C6-tka, które jest autem na co dzień.

Takich pasjonatów w piątek do podbydgoskich Pieczysk z całej Polski zjechało aż kilkudziesięciu. Zlecieli zarówno zabytkami, takimi jak wspominane 2CV-ki, czy nieco młodsze DS-y, jak i zupełnie nowymi "cytrynkami" typu C6 czy C8. Nie zabrakło też słynnych modeli BX i CX.
- Chwile spędzone podczas takich imprez są bezcenne, gdyż my wszyscy jesteśmy jak jedna wielka rodzina - zapewnia Elżbieta Derlak. - Dotyczy to jednak nie tylko zlotów. Zdarza się, że zupełnie obcy sobie posiadacze 2CV-ek mijają się na drodze. Zatrzymują się wtedy, zaczynają rozmawiać jak stary znajomi, po czym wymieniają się telefonami i adresami. My z mężem właśnie w ten sposób poznaliśmy innych miłośników "kaczek", którzy wciągnęli nas w zloty i rajdy.

Fani zabytkowych Citroenów mówią, że te auta mają w sobie coś niepowtarzalnego, coś co wśród całych rzeszy ludzi budzi pozytywne emocje. Państwo Derlak wspominają, jak na włoskich skrzyżowaniach salutowali im karabinierzy, czy sytuacje, w których spontaniczną pomocą służyła brytyjska policja, która pomagała im w poruszaniu się po miastach, prowadząc ich na kogutach. Tego typu turystów, którzy swoimi zabytkowymi "cytrynami" objeździli całą Europę w naszym kraju nie brakuje. Grupa takich osób mieszka też w naszym regionie.

W sobotę spotkać ich mogli także torunianie i mieszkańcy Chełmna. Zlotowicze przed południem zameldowali się na Rynku Nowomiejskim, skąd startowały dwa rajdy turystyczne - Citroena i Afrodyty. W tym samym miejscu najnowsze auta koncernu prezentował toruński diler marki, Grupa PTH.

Rajdowe zmagania ze starówki przeniosły się pod Motoarenę, gdzie odbyły się kolejne konkurencje zręcznościowe dla kierowców. Dalej zawodnicy ruszyli w trasę najciekawszymi szlakami turystycznymi Ziemi Chełmińskiej. Na gościach spoza regionu szczególne wrażenie zrobiło Chełmno.
- Ludzie byli zachwyceni zwłaszcza niespotykaną ilością unikalnych zabytków stojących tuż obok siebie - podkreśla dyrektor imprezy, Stanisław Marasek.

W XIV Ogólnopolskim Rajdzie Citroena zwyciężyła żeńska załoga Anna Goc-Maria Goc, jadąca C3-ką. W XVI Rajdzie Afrodyty (zmagania dla zmotoryzowanych pań jadących samochodami różnych marek) obie panie musiały uznać nieznaczną wyższość torunianki Marzeny Dylewskiej, startującej Fordem Fiestą. Generalkę imprezy (do zmagań rajdowych doliczano punkty za test m.in. z wiedzy ekologicznej i motorowej) wygrali Krystian i Katarzyna Nowak z Kalisza (Citroen 2CV). W kategorii Citroen Oldtimer triumfowali Grzegorz Derlak i Karol Anczakowski, również w Citroenie 2CV. W klasyfikacji kierowców niepełnosprawnych najlepszy okazał się Antoni Micherdziński, pilotowany przez Magdalenę Micherdzińską w Citroenie Xantia.

W zlocie wziął udział również niemiecki dziennikarz, autor wydawnictw poświęconych "cytrynkom" i wydawca periodyku nt. "kaczątek".

Działacze z Automobilklubu Toruńskiego liczą, że dzięki realizacji tego typu imprez przyznanie Toruniowi w najbliższych latach prawa do organizacji Światowego Zlotu Miłośników Citroena 2CV staje się coraz bardziej realną perspektywą.

WARTO WIEDZIEĆ

Kiedyś Polska, czyli Citroen znad Wisły!

Wyjątkowo bogate są związki francuskiej marki z naszym krajem. Założyciel firmy, Andre Gustave Citroen był synem warszawianki żydowskiego pochodzenia Maszy Amelii Kleinman. Pochodzący z Holandii ojciec, Levie Citroen (również z semickimi korzeniami) przez pewien czas przebywał w naszym kraju w celach handlowych. To właśnie w Warszawie poznali się rodzice jednego protoplastów francuskiej motoryzacji. Jego rodzice wyemigrowali do Francji, gdy miał niespełna pięć lat. Mimo tego los Andre z Polską łączył jeszcze wielokrotnie. W 1900 roku podczas podróży przez polskie ziemie młody przedsiębiorca odkrył nieznany nad Sekwaną, tańszy sposób wytwarzania przekładni zębatych i cztery lata później go opatentował. Jest kilka hipotez, skąd Francuz mógł nabyć ten patent. Najczęściej podawana jest wersja mówiąca o tym, że uzyskał tą wiedzę od swoich krewnych z Głowna. Logo firmy, które po małych "liftingach" przetrwało do dziś, ilustruje właśnie tzw. zazębienie daszkowe.

W 1919 roku wdrożono do produkcji pierwszy samochód zbudowany przez rozwijające się przedsiębiorstwo Citroena. Krótko po tym rozpoczęła się współpraca gospodarcza Andre z polskim rządem. Zaowocowała ona między innymi zakupem 108. sztuk półgąsienicowych ?cytryn?, które później trafiły w ręce polskiego wojska. Na ich bazie budowano m.in. pojazdy opancerzone.

Współpracę jeszcze bardziej zacieśniły negocjacje pomiędzy polskimi władzami a producentem, do których doszło w 1928 roku. Na mocy postanowień dwa lata później w Warszawie uruchomiono montownię samochodów, w której rozpoczęto masową produkcję samochodów osobowych z zamkniętymi nadwoziami. Do ich powstawania używano też materiałów wytwarzanych w naszym kraju. Przedsiębiorstwo występowało pod nazwą Polskie Towarzystwo Samochodów Citroen. W połowie lat 30. z powodu kryzysu warszawska montownia, niestety, została zamknięta.

Autor: Tomasz Niejadlik

Galeria fot. Michał Jasiński  - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14 - 15 - 16 - 17 - 18 - 19 - 20 - 21 - 22 - 23 - 24 - 25 - 26 - 27 - 28 - 29 - 30 - 31 - 32 - 33 - 34 - 35 - 36 - 37 - 38 - 39 - 40 - 41 - 42 - 43 - 44 - 45 - 46 - 47 - 48 - 49 - 50 - 51 - 52 - 53 - 54 - 55 - 56 - 57 - 58 - 59 - 60 - 61 - 62 - 63 - 64 - 65 - 66 - 67 - 68 - 69 - 70 - 71 - 72 - 73 - 74 - 75 - 76 - 77 - 78 - 79 - 80 - 81 - 82 - 83 - 84 - 85 - 86 - 87 - 88 - 89 - 90 - 91 - 92 - 93 - 94

BANERY-dilerskie-20lat-hybryd-750x200
Komentarz do artykułu

ilona w napisał(a) dnia: 2010-06-20

Szukam właściciela samochodu o tablicach rejestracyjnych CTR 3G 95 startującego w rajdzie pod nr 5 ... Pilnie:) Kontakt do mnie zostawiłam w Redakcji portalu.

Wynajem modeli zdalnie sterowanych, symulatorów F1
Modele RC sklep
SZUKAJ W SERWISIE!
Chcesz wiedzieć więcej, co słychać w motoryzacji?
Copyright © Fabryka Dobrych Pomysłów, 2009 - 2012r. O nas | Polityka prywatności | Reklama | Katalog firm | Partnerzy Nasze strony: Modelmania.pl | JazdaMiejska