Ogłoszenia sprzedaż samochodu

Gollob mistrzem świata, Toruń na trzecim miejscu!

Data publikacji: 2010-09-27

Ostatnie godziny przysporzyły wielkich emocji kibicom speedwaya z całego regionu. Ich oczy szczególnie zwrócone były w stronę toruńskiej Motoareny i włoskiego Terenzano.

Sobotni wieczór już na stałe zapisze się w pamięci polskich fanów "czarnego sportu". Wszystko za sprawą Tomasza Golloba, który po latach starań, w końcu zapewnił sobie indywidualne mistrzostwo świata. Pochodzący z Bydgoszczy zawodnik już od kilkunastu lat należy do ścisłej światowej czołówki, jednak dotychczas w jego niezwykle bogatym sportowym dorobku brakowało właśnie tylko jednego, lecz bynajmniej najcenniejszego tytułu.

Gollob w finale indywidualnych mistrzostw świata po raz pierwszy wystartował w 1993 roku. Po zmianie systemu rozgrywania IMŚ z jednodniowego turnieju na cykl Grand Prix wygrał inauguracyjne zawody we Wrocławiu w 1995 roku. Od tego czasu nieprzerwanie rywalizuje w kolejnych cyklach Speedway GP (jedynie w sezonie 1996 startował z tzw. dziką kartą). W 1997 roku po raz pierwszy stanął na podium tychże mistrzostw, zdobywając brązowy medal. Sukces powtórzył rok później. W 1999 roku było jeszcze lepiej. Starszy z rodzinnego teamu braci Gollobów wywalczył wówczas tytuł pierwszego wicemistrza globu. Dwa lata później ponownie był trzeci. Po kilku nieco chudszych latach w końcu w sezonie 2008 potwierdził, że nadal może aspirować do walki o najwyższe cele w Grand Prix. Cykl zakończył z czwartym już w karierze brązem. Niespełna dwanaście miesięcy temu ponownie został wicemistrzem świata. Zgodnie z tendencją zwyżkową w tym roku nie pozostało mu nic innego, jak w końcu sięgnąć po upragniony tytuł. Gollob dokonał tego we wspaniałym stylu, zapewniając sobie końcowy sukces już w przedostatnich zawodach tegorocznego cyklu!

Zawodnikowi gorzowskiej Stali wystarczyło sześć punktów przewagi na koniec włoskich zawodów nad Jasonem Crumpem, aby przypieczętować historyczny sukces. Polak ten plan wykonał z nawiązką. Zwyciężył w Grand Prix Włoch zdobywając łącznie aż 22 punkty. Crump, aktualny do tego momentu mistrz świata zgromadził ich tylko siedem. Tomasz Gollob w ten sposób zdetronizował Australijczyka i stał się drugim w historii polskiego żużla zdobywcą tego najważniejszego tytułu. Wcześniej ta sztuka udała się jedynie Jerzemu Szczakielowi. Miało to miejsce w 1973 roku. Również wówczas reprezentant Polski w walce o najwyższy stopień pokonał sportowca z Antypodów. Mowa oczywiście o legendarnym Nowozelandczyku Ivanie Maugerze. Trzeci był inny z Polaków, Zenon Plech.

Niewykluczone, że historia w tym roku zatoczy niemal pełne koło. Na podium ponownie stanie dwóch zawodników reprezentujących biało-czerwone barwy, choć są spore szanse na to, żeby IMŚ 2010 zakończyło się dla nas jeszcze ciut lepiej niż przed trzydziestoma siedmioma laty. Słabą dyspozycję Jasona Crumpa we Włoszech wykorzystał Jarosław Hampel, który w klasyfikacji generalnej całego cyklu, po zajęciu piątego miejsca w Terenzano, przesunął się z trzeciej na drugą lokatę.

Tak więc na zakończenie SGP 2010 w Polsce szykuje się wielka feta. Dla Golloba będzie to moment tym bardziej wyjątkowy, że świętować największy życiowy sukces przyjdzie mu na zakończenie ostatniego turnieju, który odbędzie się 9. października w jego rodzinnej Bydgoszczy, co więcej, na torze Polonii, w której rozpoczynał swoją przygodę z żużlem.

W Toruniu porządnie świętowano już dzisiaj. Powodem dużej radości kibiców, zawodników i działaczy miejscowego Unibaksu był kolejny medal drużynowych mistrzostw Polski. Torunianie na podium stanęli już po raz czwarty z rzędu. Po mistrzostwie i dwóch wicemistrzostwach tym razem przyszło zadowolić im się brązowymi medalami. Po dzisiejszym meczu z Betardem Wrocław w obozie "Aniołów" radość była jednak wielka. Zespół tym razem nie był głównym kandydatem do wywalczenia złota.

Niewiele brakowało, a zamiast dużego szczęścia wyszedłby jeszcze większy dramat. W pierwszym meczu o trzecie miejsce torunianie na wyjeździe ulegli wrocławianom 47:43. W rewanżu na Motoarenie sprawa medalu ważyła się do ostatniego biegu. Zwyciężył w nim rewelacyjnie dysponowany Ryan Sullivan, zdobywca kompletu punktów w całym spotkaniu. Drugi z reprezentantów Unibaksu, Chris Holder, był w tym wyścigu ostatni. A więc 3:3 i na koniec ponownie 47:43, z tą tylko małą różnicą, że tym razem minimalnie lepsi okazali się torunianie. W dwumeczu jednak padł remis. Na szczęście dla torunian w tym momencie zadecydowało ich odrobinę lepsze miejsce w tabeli po sezonie zasadniczym (Unibax - 3., Betard - 4.). Huczna fety w momencie, gdy piszemy te słowa trwa m.in. w Centrum Targowym "Park" i jeszcze kilku innych punktach miasta.

Autor: Tomasz Niejadlik

Komentarz do artykułu
Brak komentarzy.
Copyright © Fabryka Dobrych Pomysłów, 2009 - 2012r. O nas | Polityka prywatności | Reklama | Katalog firm | Partnerzy Nasze strony: Modelmania.pl | JazdaMiejska