Ogłoszenia sprzedaż samochodu
JazdaMiejska.pl | moto magazyn
Ostatnie dni zawodnicy toruńskiego Motosport Castrol Teamu spędzili wyjątkowo ak

Crossowa karuzela nie zwalnia tempa

Data publikacji: 2011-05-18

Olsztyn, Orneta, Łubienica, Kielce... Ostatnie dni zawodnicy toruńskiego Motosport Castrol Teamu spędzili wyjątkowo aktywnie. Sukcesów jak zwykle nie brakowało.

Lokalizacja zawodów: Olsztyn, Kielce..., -- świat --

Zaledwie tydzień po inauguracji krajowego czempionatu w Chełmnie motocrossowcom MCT znów przyszło rywalizować o punkty mistrzostw Polski. Kolejna runda rywalizacji odbyła się na torze w Olsztynie. Toruński klub na obiekcie przy ul. Lubelskiej reprezentowali bracia Łukasz i Tomek Wysoccy, Marcin Krüger i Karol Kruszyński. Torunianie na olsztyńskim torze spisali się nieźle, choć oczekiwania przed tym startem chyba były jednak nieco większe.

Najwyżej w całych zawodach z grona reprezentantów MCT sklasyfikowany został Tomasz Wysocki. Tomek, który rewelacyjnie rozpoczął tegoroczne mistrzostwa, tym razem zadowolić się musiał dwoma szóstymi miejscami w biegach finałowych i taką samą pozycją w końcowym zestawieniu. Nastolatek w kwalifikacjach pokonał m.in. Karola Kędzierskiego, swojego najgroźniejszego rywala w walce o tytuł w MX2, jednak w finale przyszło mu uznać wyższość lublinianina. Po rundach w Chełmnie i Olsztynie młodszy z braci Wysockich do "Carlosa" w klasyfikacji mistrzostw MX2 traci w sumie trzy punkty.

Jeszcze wolniej od brata na Warmii jeździł Łukasz Wysocki, który dwukrotnie był siódmy. Tą samą lokatę zajął również w klasyfikacji indywidualnej całych zawodów.

Na miarę swoich możliwości pojechał za to Marcin Krüger, który z powodów osobistych mógł wziąć udział tylko w pierwszym z finałowych biegów MX Open. Start ten ukończył na 27. miejscu. Klasą dla siebie w grupie seniorów był tego dnia Łukasz Lonka. Najbardziej utytułowany polski motocrossowiec reprezentujący głogowski Automobilklub, naprawdę daleko odjechał rywalom, w tym drugiemu w obu finałowych wyścigach Maciejowi Zdunkowi. Tempa dwóch najszybszych Polaków tego dnia nie był w stanie utrzymać nawet utytułowany Białorusin Evgeni Tyletski. Co ciekawe, jak równy z równym walczył z nim tym razem wspominany Kędzierski. Zawodnik KM Cross Lublin w pierwszym z finałów okazał się nawet szybszy od mistrza zza Buga. W drugim uległ mu o zaledwie trzy i pół sekundy.

W Olsztynie bardzo szybki był klubowy kolega "Carlosa", Kamil Wawer, który w MX85 wygrał praktycznie wszystko, co było do wygrania. Startujący w tej samej klasie Karol Kruszyński wyprawy na północ kraju nie może zaliczyć do szczególnie udanych.

Zgodnie ze starym porzekadłem często miłe bywają złego początki. Tak było i tym razem w przypadku reprezentanta z Torunia. Karol Kruszyński na treningu dowolnym był drugi, przegrywając jedynie z bezkonkurencyjnym tego dnia Kamilem Wawer. W kwalifikacjach zawodnik Motosport Castrol Teamu zajął trzecie miejsce. Nieco gorzej, aczkolwiek jeszcze nieźle było w pierwszym z wyścigów finałowych. Kruszyński linię mety po dwunastu przejechanych okrążeniach minął jako szósty. Zupełnie pechowo poukładała się druga odsłona finału. Torunianin start ten ukończył dopiero na piętnastej pozycji i w klasyfikacji indywidualnej całych zawodów w klasie MX85 zajął ósmą lokatę, uzyskując tyle samo punktów co Dominik Małecki z Klubu Motorowego Cross Lublin.
Wojciech Jędrzejewski, prezes klubu w tym miejscu przytacza kolejne polskie przysłowie.
- Jak to mówią: jedna jaskółka wiosny nie czyni. Jaką formę na wiosnę tak naprawdę osiągnęli nasi zawodnicy, startujący w motocrossowych mistrzostwach Polski, lepiej ocenić będziemy mogli pewnie dopiero za parę tygodni. Inauguracja sezonu mistrzowskiego w Chełmnie wypadła dla nas bardzo dobrze, w Olsztynie było trochę gorzej. Jestem przekonany, że naszych reprezentantów stać na wiele, dlatego poważnie liczę na dobre wyniki w kolejnych startach. Szansa, ażeby w mistrzostwach ponownie pokazać się z dobrej strony i zgarnąć cenne punkty, przyjdzie już niedługo, bo pod koniec maja w Głogowie.

Karol znów wygrał i pozostał liderem pucharu

Karol Kruszyński już częściowo zdążył powetować sobie niepowodzenie z Olsztyna. W minioną niedzielę 15. maja walczył z rywalami w drugiej rundzie motocrossowego Pucharu Polski. Przypomnijmy, torunianin dosiadający KTM-a z kompletem punktów pewnie triumfował podczas pierwszej odsłony tego cyklu w swojej klasie. W Ornecie było niemal równie dobrze. Karol ponownie wygrał całe zawody! Jedynie w pierwszym z wyścigów finałowych musiał uznać wyższość rywala, którym okazał się Krystian Lonka z Automobilklubu Głogów. Na treningach i w drugiej odsłonie finału Kruszyński nie dał konkurentom większych szans. Tym samym po dwóch rundach zawodnik MCT pozostał liderem pucharu kraju!

Bardzo dobrze w Ornecie prezentował się również Marcin Krüger. Już treningi - dowolny i kwalifikacyjny - pokazały, że torunianin nieźle czuje się na miejscowym torze, zajmując w nich kolejno dwunaste i piętnaste miejsce w gronie aż 32 startujących. Jeszcze lepiej było w pierwszym z wyścigów finałowych. Krüger zajął w nim dziewiątą lokatę, w pokonanym polu pozostawiając kilku doświadczonych zawodników, rywalizujących także w mistrzostwach Polski, w tym m.in. Joannę Miller, jedną z czołowych zawodniczek Starego Kontynentu i świata wśród pań. Torunianin w tym biegu niewiele stracił do Oskara Ajtner-Golloba, syna znanego polskiego żużlowca - Jacka Golloba. Bardzo pechowy okazał się drugi z wyścigów, którego zawodnik z Torunia nie ukończył z powodu kontuzji.
- Do momentu feralnego biegu wszystko szło naprawdę przyzwoicie - relacjonuje wiceprezes Motosport Castrol Teamu. - O dziwo, miałem kapitalne starty, czym sam byłem mocno zaskoczony, bo w motocrossie rywalizuję dopiero od tego sezonu i nigdy nie trenowałem ruszania spod maszyny. Refleks w Ornecie naprawdę nie zawodził. Raz ze startu wyszedłem trzeci, za drugim razem piąty. Na dystansie też było dobrze. Miejsce w czołowej dziesiątce, które udało mi się osiągnąć w pierwszym z wyścigów, mocno mnie podbudowało. W drugim przy wejściu w pierwszy łuk podparłem się nogą, przez co zrobiłem spory szpagat. Jak się później okazało, miało to spore znaczenie w kontekście dalszej części tego biegu. Na kolejnym okrążeniu w jednym zakrętów było spore grzęzawisko. Niemal stanąłem tam w miejscu i znowu się podparłem. W tym momencie poczułem silny ból, który na myśl momentalnie przywiał wspomnienie podobnej kontuzji, którą przechodziłem pięć lat temu. W tym momencie wpadł we mnie jeden z jadących z tyłu zawodników. Przeleciałem przez kierownicę i wylądowałem w błocie. Rywale nie dali rady mnie ominąć. Ktoś przejechał mi po ręce, ktoś inny po plecach. Trochę się pozbierałem i zjechałem do parku maszyn, bo w perspektywie pogłębienia się kontuzji, nie było już sensu dalszego kontynuowania jazdy.

Darek walczy o pudło

Podczas, gdy Marcin Krüger i Karol Kruszyński rywalizowali o Puchar Polski w motocrossie, inny reprezentant toruńskiego klubu, Dariusz Strzelecki, walczył w pucharze kraju w bratniej dyscyplinie, a mianowicie cross country. Rywalizujący w najmocniejszej klasie motocyklowej "Strzelba" zawody w Łubienicy zaczął pechowo. W wyniku kłopotów technicznych nie ukończył pierwszej z rozgrywanych w tym miejscu rund. Powodem był szlam, który zrobił się w baku jego KTM-a. W drugiej rundzie obyło się już bez niemiłych niespodzianek, torunianin pojechał bardzo dobrze i zajął czwarte miejsce, ustępując jedynie Mieszko Gotkowskiemu, Zbigniewowi Cieślikowi i Pawłowi Karlińskiemu. Pokonał za to Dominika Asłana (Automobilklub Polski), który w klasyfikacji generalnej pucharu aktualnie zajmuje najniższe miejsce podium. Darek Strzelecki po pięciu przeprowadzonych rundach jest w tym zestawieniu czwarty. W Łubienicy tym razem na starcie zabrakło Dariusza Małkiewicza i Krzysztof Kosobuckiego.

W uzupełnieniu trzeba też odnotować występ Pawła Łaszuk w dwóch inauguracyjnych rundach Pucharu Polski w enduro. Zawody odbyły się w Kielcach. Paweł miał kłopoty z ukończeniem obu rajdowych startów. Ostatecznie w swojej grupie E2/E3 został sklasyfikowany na dziewiątym miejscu. W klasyfikacji indywidualnej zawodów jego nazwisko znalazło się na 22. pozycji.

Crossowa karuzela kręci się w najlepsze i ani na trochę nie zwalnia tempa. Wschowa już w najbliższą niedzielę 22. maja będzie gościła uczestników pucharu kraju w motocrossie. Następne rundy mistrzostw i pucharu Polski w cross country odbędą się z kolei w pierwszy weekend czerwca w Kwidzynie. W międzyczasie czekają nas jeszcze wspominane powyżej zawody motocrossowe w Głogowie, czyli kolejna odsłona krajowego czempionatu. Wystartować w nich zamierza między innymi kontuzjowany w Ornecie Marcin Krüger.
- W tej chwili przechodzę rehabilitację - mówi torunianin. - Okazało się, że pękły włókna przywodziciela. Na razie wszystko właściwie się regeneruje. Zabiegi mam aż dwa razy dziennie. Myślę, że do 29. maja zdążymy.

Autor: Tomasz Niejadlik

Komentarz do artykułu
Brak komentarzy.
Wynajem modeli zdalnie sterowanych, symulatorów F1
Modele RC sklep
SZUKAJ W SERWISIE!
motosport AKTUALNOŚCI TESTY FOTOREPORTAŻ MODELE MOTOSPORT
Chcesz wiedzieć więcej, co słychać w motoryzacji?
Copyright © Fabryka Dobrych Pomysłów, 2009 - 2012r. O nas | Polityka prywatności | Reklama | Katalog firm | Partnerzy Nasze strony: Modelmania.pl | JazdaMiejska