Ogłoszenia sprzedaż samochodu
GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115

Powrót do przeszłości

Data publikacji: 2009-11-28

Jak do ślubu to tylko wypasioną długą limuzyną? Niekoniecznie. A może czterdziestoletnim wychuchanym zabytkiem?

Samochody retro nowożeńców wożą coraz częściej. Jednak tego typu zabytki "pracują" też w inny sposób. Nierzadko uczestniczą w sesjach zdjęciowych. Ich fotki znaleźć można między innymi w firmowych kalendarzach i na plakatach. Zdarza się, że takim samochodem ktoś po prostu chce się przejechać. Często na romantyczną przejażdżkę z szoferem decydują się zakochani. Do niedawna furorę wśród klientów toruńskich taksówkarzy robił miejscowy nestor tego fachu p. Henryk Janicki wraz ze swoim świetnie zachowanym Fiatem 125p. Nie brakowało tych, którzy mijali sznur nowoczesnych aut, stojących na słupku, widząc leciwego Fiata z bocznym numerem 2.

- W tym samochodzie człowiek czuł ducha minionej epoki, lat 80. - mówi z nostalgią Janusz Kalinowski. - Gdy wsiadałem do tej bryki wraz z żoną, miałem przed oczami obraz naszych pierwszych randek. To było jak podróż w czasy naszej młodości.

Pan Henryk przeszedł na emeryturę. Jego Fiat już, niestety, na postojach się nie pojawia. Nie brakuje jednak innych, którzy swoimi maszynami są nas w stanie przenieść w klimat poprzednich epok. To tak prawie jak w filmie "Powrót do przyszłości" - żartują posiadacze tych aut.

Pojedynek: niemieckie czy może radzieckie?

My zdecydowaliśmy się na mały pojedynek: Mercedes vs. GAZ Wołga. Oba z 1970 roku, oba bardzo wiernie odrestaurowywane i dobrze zachowane. Obydwa samochody "pracują" m.in. przy wspominanych sesjach fotograficznych i ślubach. Jedno auto jest z okolic Bydgoszczy, drugie z Torunia. Które z nich okaże się bardziej "klimatyczne", kultowe, niepowtarzalne i eleganckie? Kto tym razem zwycięży w konfrontacji wschodu z zachodem?

mercedes do ślubu

Trwalsze niż diament auto Bonda

Mercedes W115 to samochód, który przeszedł do legendy motoryzacji. W latach 70. w wielu kręgach uchodził za kwintesencję dobrego stylu motoryzacyjnego. Stał się jedną z najlepszych wizytówek producenta ze Stuttgartu. Jeździło nim wielu dygnitarzy, ludzi zachodniego showbiznesu i krezusów finansowych. To jedno z aut filmowego Jamesa Bonda. Trafiało na bliski wschód, do Stanów Zjednoczonych i Watykanu. W115-tka stała się synonimem motoryzacyjnej doskonałości. Pobiła rekord świata w ilości bezawaryjnie przejechanych kilometrów - 4,6 miliona!!!

mercedes w 115Dziś te auta na naszych ulicach pojawiają się bardzo rzadko. Właścicielem jednego z nich jest torunianin Bartłomiej Górski. Dzięki niemu będziemy mieli możliwość przetestować pierwsze wydanie tej serii, model 015 z 1970 roku.

Już na wstępie podoba nam się kolor tego samochodu - biała kość słoniowa. Popularnie zwana "ósemką" 115-tka wielokrotnie gościła na dużym ekranie, nie tylko jako wspominane auto Jamesa Bonda. W ostatnim czasie przedłużana wersja tego samochodu zagrała w dramacie sensacyjnym "Danny the dog" z mistrzem wschodnich sztuk walki Jetem Li.

Mercedes Bartka jest dokładnie tego samego koloru co "ślicznotka" z tego filmu. Ten model "gwiazdy" zagrał też w obrazie "Karol ? człowiek, który został papieżem".

Auto Bartka wyposażone jest w dwulitrowy silnik benzynowy. To solidne stukonne niemieckie serce. Mimo, że mamy do czynienia z dość leciwą konstrukcją, motor przyjemnie brzmi, przy czym w samochodzie jest dość cicho. W końcu to Mercedes.

115-tka pomimo swoich prawie czterdziestu lat jest niewątpliwie luksusowym samochodem. Niektórzy żartują, że niemieccy konstruktorzy brali pod uwagę to, że część tych Mercedesów trafi na polskie ulice. Nawet na bardzo wyboistej drodze 115-tka po prostu płynie. Miękkie zawieszenie sprawia, że nami nie trzęsie. Można to porównać raczej do bujania. Resorowanie naprawdę na najwyższym poziomie. Bardzo niewiele współczesnych samochodów może równać się z tym testowanym staruszkiem w poziomie komfortu jazdy po ulicach nadających się do remontu. Do tego dochodzą bardzo wygodne fotele i tylna kanapa. Jazda tym samochodem nas relaksuje, to prawdziwa przyjemność.

"Ósemka" to niewątpliwie szyk i elegancja. Efekt robią też liczne chromowane elementy wykończeniowe nadwozia. W środku też "kulturka". Wersja Bartka posiada rzadko spotykaną białą kierownicę. Podczas przejażdżki delektujemy się wspomnianą kulturą pracy silnika. Za tło robi delikatnie słyszalna muzyka. Rzecz jasna sprzęt też jest z epoki. To stare radio Blaupunkta.

Do samochodu równie wygodnie się wsiada, jak i z niego wysiada. Ma to szczególne znaczenie dla tych, którzy 115-tką chcą jechać do ślubu. Zwłaszcza dla panny młodej. Tylne drzwi otwierają się doprawdy niezwykle szeroko. Nowożeńcom do gustu przypadnie też specyficzny, "klimatyczny" klakson testowanego przez nas samochodu.

- Osobiście nie chciałbym jechać do ślubu nowym luksusowym samochodem, nawet jeśli byłby to Mercedes - mówi z przekonaniem Bartłomiej Górski. - Ostatnio bardzo popularne są długie limuzyny. To moda w stylu Las Vegas. Ja wolę auta retro. One kojarzą się bardziej z wysoką kulturą osobistą i inteligencją.

Co ciekawe, wśród klientów Bartka spory odsetek stanowią obcokrajowcy biorący ślub w Polsce. Stare Mercedesy ich zdaniem nadają wysokiej rangi tego typu uroczystościom. Z usług torunianina niedawno skorzystał między innymi Francuz i Niemiec. Szczególnie ten drugi, co bynajmniej zrozumiałe, z wielki sentymentem traktował białą "gwiazdę".
- Widok tego samochodu bardzo cieszył też gości ze strony pana młodego - wspomina Bartek. - Przyglądali mu się chyba nie mniej niż nowożeńcom. Co chwilę słyszałem rzeczy w stylu "Das ist gut Auto."

"Amerykaniec po rusku"

wołga gaz 21Również Wojciech Planer wozi nowożeńców. Jak mówi, starą Wołgę GAZ-a 21 kupił, po to, by własnego syna zawieźć do ślubu iście nietuzinkowym samochodem.
- Kiedyś miałem Lincolny. Dziś limuzyną może jechać każdy - stwierdza pan Wojciech. - Tego wszędzie jest pełno. Młodzi jadący taką Wołgą, moim zdaniem bardziej się wyróżnią.

Przed laty auta tej marki kojarzyły się Polakom głównie z czarnym kolorem, dygnitarzami partyjnymi i posępnymi twarzami agentów służb komunistycznych. Doszło nawet do tego, że przez pewien czas czarnymi Wołgami straszno niegrzeczne dzieci! Auto bydgoskiego fotografa zdecydowanie nie przypomina tych samochodów. Rodowód GAZ-a 21 sięga aż lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia.
- Wiadomo, że jeśli coś w tym czasie było rzekomo radzieckie, to wcześniej musiał wymyślić to ktoś inny - żartobliwie przekonuje Wojciech Planer. - Ta konstrukcja była w dużej mierze kopią amerykańskiego Forda. W 1953 roku na bazie tego powstał pierwszy model tej Wołgi.

Radzieccy inżynierowie najwięcej własnej inwencji włożyli w projekt nadwozia GAZ-a 21. Mimo tego sędziwa Wołga wielu nadal przypomina stylem stare auta zza oceanu.
- Kiedyś podjechałem z nowożeńcami pod jeden z lokali i w pewnym chwili podszedł do mnie młody chłopak - wspomina pan Wojciech. - Mówi do mnie: "Ale super amerykańska gablota!".
Mieszkaniec okolic Bydgoszczy pomalował Wołgę dokładnie w ten sam sposób, w jaki były malowane wspominane Fordy. Obecnie ma ona "szaty" w kolorach bordo i jasno kremowym. Podobnie jak w przypadku Mercedesa to "ubarwienie" też przypadło nam do gustu. Grube na milimetr blachy są równie porządne jak w 115-tce, albo i nawet trwalsze. GAZ pana Wojtka jest z 1970 roku. Właściciel przekonuje, że przy odrobinie wysiłku Wołga za kolejne czterdzieści lat będzie wyglądała tak, jakby czas się dla niej zatrzymał.

W "21-kach" był montowany silnik o pojemności skokowej 2,4 litra. Jednostka z biegiem czasu przechodziła pewne modyfikacje. Najsłabsza jej wersja miała moc 65- , najmocniejsza - 100 koni mechanicznych. Było to serce bynajmniej nie aż tak trwałe, jak bijący rekordy motor mercedesowski, ale mimo wszystko solidne.

Bydgoski fotograf kupił GAZ-a z bardzo mocno wyeksploatowanym silnikiem. Znalazł inną jednostkę. Tutaj pojawiły się jednak problemy z gaźnikiem. Od czasu regeneracji kłopoty na szczęście już nie występują. Pan Wojtek był na zlocie pojazdów zabytkowych w Tucholi. Jak mówi, pojechał tam jedynie ze śrubokrętem.
- Wiele osób na miejscu wręcz dziwiło mi się, że tak zaufałem swemu autu - podkreśla. - Ja jednak wiem, że po tych dwóch latach pracy włożonej w odrestaurowywanie Wołgi, naprawdę mogę na niej polegać.

Zużycie paliwa podobne jak w "mercu". Komfort jazdy też na zbliżonym poziomie. Jak mówią miłośnicy radzieckiej motoryzacji, te auta najzwyczajniej projektowane były z myślą o fatalnych drogach. To w przypadku GAZ-a ma jeszcze jedno ważne znaczenie. Samochód jest naprawdę wysoko zawieszony. Dzięki temu nawet pannie młodej jest bardzo łatwo do niego wsiadać i z niego wysiadać. Wnętrze przestronne i również bardzo wygodne. Mięciutkie sprężynowe kanapy sprawiają, że także w tym przypadku wiele współczesnych aut "wymięka". Piszemy "kanapy", bo w samochodzie są dwie szerokie, także z przodu. Przy obsłudze ślubów z tyłu siedzi wyłącznie młoda para. Przed nimi kierowca i dwoje świadków.

Wołga właściciela studia Foto-Plan ma robioną na zamówienie skórzaną tapicerkę. We wnętrzu auta czujemy się, jakbyśmy cofnęli się w czasie nie do 1970 roku, ale do lat zdecydowanie odleglejszych. Klimat, podobnie jak w przypadku "gwiazdy" robią też zewnętrzne chromy. GAZ-21 sprawia wrażenie ciężkiego auta. Dzięki temu prezentuje się naprawdę okazale.

Koniec pojedynku: werdykt sędziów

Mercedes W 115 015 i Wołga GAZ-21 to niewątpliwie dwa różne i unikalne samochody. Dzięki tym maszynom poczuliśmy się, jakbyśmy cofnęli się o kilka dekad wstecz. Auta mają dostojną, elegancką linię. Mimo, że obie "bryczki", które prześwietlaliśmy, wyprodukowano w 1970 roku, to Wołga sprawia jednak wrażenie bardziej leciwego oldtimera niż Mercedes. Przypomnijmy, że produkowano ją już w latach 50. 115-tki do seryjnej produkcji trafiły dopiero w roku 1969. To plus po stronie "wschodu". "Merc" nadrabia z kolei magią gwiazdy, legendą modelu "slash eight" i wprost niesamowitą solidnością.

Jakie auto jest bardziej klimatyczne? Które polecić koneserom stylu retro, a które nowożeńcom? Cóż, jak to mówią, jednemu bardziej podoba się córka, drugiemu - matka. My nie mamy wątpliwości, że w obu przypadkach mieliśmy styczność z prawdziwymi perełkami. Oba auta są inne, ale równie wspaniałe. Dlatego nie jesteśmy w stanie wyłonić zwycięzcy. Osąd polecamy indywidualnym gustom naszych Czytelników. Typujemy REMIS.

Autor: Tomasz Niejadlik

Galeria fot. Jazda Miejska GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 1GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 2GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 3GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 4GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 5GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 6GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 7GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 8GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 9GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 10GAZ Wołga porównanie z Mercedesem W115 - 11

Mazda_CX-5_DEALER_970x200
Komentarz do artykułu
Brak komentarzy.
Copyright © Fabryka Dobrych Pomysłów, 2009 - 2012r. O nas | Polityka prywatności | Reklama | Katalog firm | Partnerzy Nasze strony: Modelmania.pl | JazdaMiejska