Ogłoszenia sprzedaż samochodu
JazdaMiejska.pl | moto magazyn

Wioska może odejść w zapomnienie

Data publikacji: 2009-10-12

Niezwykłe samochody, piękne hostessy i tysiące fanów motoryzacji w jednym miejscu. W skrócie: następna impreza, na której po prostu nie mogło nas zabraknąć.

Kolejna edycja bydgoskiej wystawy "Tuning Show" z niecierpliwością wyczekiwana była przez reporterów "Jazdy Miejskiej". Już sam przyjazd na parking pod halą Łuczniczka utwierdził nas w jednym prostym przekonaniu: oj, będzie się działo! Potężne subwoofery pasjonatów car audio zafundowały nam na przywitanie małe trzęsienie ziemi pod nogami.
Wchodzimy do środka. Ciasno... Kilkadziesiąt lśniących fur, które w jednym momencie otaczały setki pasjonatów tuningu. Niektórzy zwiedzający intensywnie otaczali też atrakcyjne hostessy stojące tuż obok aut. Aż nieco żal zrobiło nam się dwóch blondwłosych dziewczyn, z którymi przez piętnaście minut bez przerwy fotografowało się czterech rozentuzjazmowanych młodych mężczyzn.

My staramy się jednak skupić na samochodach. Na początku mijamy stoisko Automobilklubu Bydgoskiego. Tutaj fani sportów motorowych mogli z bliska przyjrzeć się modyfikacjom wprowadzanym w autach choćby na potrzeby rajdów.
Chwilę później przed naszymi oczami staje jedna z pereł wystawy, piękny Buick Riviera Custom z 1964 roku. To prawdopodobnie jedyny egzemplarz Riviery z lat 60. w naszym kraju. Do tej chwili byłem zdania, że każdy stuningowany zabytkowy samochód to nic innego jak zwykła profanacja. W tym przypadku jednak cofam te słowa. Z tego amerykańskiego auta zrobiono niemal dzieło sztuki. Cudownie "wyciągnięty" lakier z bardzo starannym airbrushem, do tego 18-calowe felgi Custom Wheel i tylne reflektory wykonane w technologii laserowej z dodatkowymi diodami LED. Jego 7,5 litrowe serce (V8) dysponuje mocą aż 520 koni mechanicznych. Przysłużył się temu zestaw tuningowy Edelbrock'a (głowica, wałek rozrządu, popychacze, kolektor dolotowy, gaźniki 2x600 cfm). Buicka jako własne auto demonstracyjne wystawił portal allegro.pl i otomoto.pl. Samochód trafił do Polski we wrześniu ubiegłego roku. Jego "szykowanie" zakończono zaledwie kilka miesięcy temu. Jak się dowiedzieliśmy, niewykluczone, że za jakiś czas zostanie on wystawiony na aukcji charytatywnej.

Robimy dosłownie trzy kroki i stajemy tuż obok... No, właśnie czego? Co to za samochód?
- To mój własny pomysł, nie ma drugiego takiego auta na świecie - wyjaśnia bydgoszczanin Sebastian Jung. - To drugi samochód, który zbudowałem. Pierwszy był repliką Lotusa Seven. W tym, który dziś prezentuję, rama została zapożyczona z Lotusa, natomiast, jak widać, jest ona zdecydowanie inaczej "ubrana". Z kolei pod maską mamy dwulitrowy silnik Fiata z dwoma wałkami rozrządu. Zrealizowanie tego projektu zajęło mi w sumie około trzech lat. Poświęciłem mu mniej więcej trzy tysiące godzin. Bardzo pracochłonne było zwłaszcza wykonanie nadwozia.

Sebastian Jung chce wyspecjalizować się w produkcji replik Lotusa Seven. Bydgoski konstruktor buduje kolejne tego typu auto. Następne repliki spod ręki pana Sebastiana mają trafić do sprzedaży. Ich ceny dla podstawowej wersji wyposażeniowej, napędzanej silnikami Forda, mają zaczynać się od około 30-35 tysięcy złotych.

Dalej krążymy po hali pośród mocno ospojlerowanych i wzmocnionych maszyn takich jak Chevrolet Corvette, czy Nissan 350Z. Na każdym kroku pakiety stylizacyjne uznanych producentów, niektóre furki poszerzone. Co chwila, któryś z wystawców prezentuje, jak brzmi jego auto po przebudowie wydechu. Wystarczy w temat wniknąć trochę bardziej, aby przekonać się, że samochody, które zjawiły się w Łuczniczce, mają nie tylko rzucać się w oczy i robić sporo hałasu. W wielu przypadkach to profesjonalnie i kompleksowo wykonane projekty, zrobione przez fachowych tunerów. Jeden z wystawców tłumaczy nam z entuzjazmem dlaczego zdecydował się na zawieszenie Koni i amortyzatory Bilsteina. Inny z zapałem demonstruje nam swój system nagłośnienia i aranżację wnętrza.

Dużo fachowców, dużo wspaniałych demo carów i bardzo dużo decybeli. Nikogo to nie może dziwić, przecież w ramach "Tuning Show" odbywają się Mistrzostwa Polski Car Audio. My chwilowej ucieczki od tego typu systemów i tuningu szukamy w otoczeniu starej Wołgi - GAZ-a 21 z 1970 roku. Cudeńko, choć jak przekonuje jego właściciel, samochód wymaga jeszcze trochę pracy.

- Problem jest głównie z częściami - mówi Wojciech Planer. - Prawie do każdego auta można je dostać, w przypadku Wołgi jest ich jednak bardzo mało.

Tuner spod Bydgoszczy auto odrestaurowuje już dwa lata. Od dawna zajmuje się fotografią ślubną i jednocześnie wynajmuje samochody do tego typu uroczystości. Zabytkowego GAZ-a kupił przy okazji ślubu syna.
- Wyszedłem z założenia, że Lincolnem, to dzisiaj może jechać każdy. A ta Wołga to coś naprawdę wyjątkowego - podkreśla z dumą.

Po krótkiej rozmowie wracamy do współczesnych maszyn.
- Widać, że tuning w Polsce osiągnął w ostatnich latach naprawdę dobry poziom - stwierdza jeden z pasjonatów obecnych w Łuczniczce, który przedstawia nam się jako Jaco. - Takie wystawy jak ta, są tego najlepszym dowodem. Gdzieniegdzie faktycznie widać coś na zasadzie przerostu formy nad treścią i wydaje się, że nie wszyscy posiadacze konkretnie zrobionych furek dorośli do tego, aby się w to bawić, ale ogólnie jest nieźle. Na naszych ulicach coraz mniej widać czegoś, co zwyczajowo określa się mianem wiejskiego tuningu, a z kolei stopniowo przybywa samochodów, robionych przez poważnych tunerów lub chociażby pod okiem fachowców.

Pochlebnie o bydgoskiej wystawie wypowiada się też Artur Naydowski, który do Łuczniczki przyjechał wraz z synem.
- Po raz kolejny jestem na "Tuning Show" i widzę, że ta impreza systematycznie się rozwija. Przybywa widzów i samochodów, prezentowane są coraz ciekawsze auta - przekonuje bydgoszczanin.

Na wystawie nie zabrakło też nietuzinkowych aut z salonów sprzedaży. Firma Wojciecha Reiskiego, oprócz Lancii i nowego Subaru Legacy, wystawiła sportowego SEAT-a Leona 2.0 TDi w czarno-pomorańczowych barwach. Ekspolozję emocji zapewniał 205-konny turbodiesel, dwie końcówki układu wydechowego, spojlery oraz wnętrze obszyte skórą, oczywiście w tych samych kolorach co nadwozie.

Autor: TON

Galeria fot. Michał Jasiński  - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14 - 15 - 16 - 17 - 18 - 19 - 20 - 21 - 22 - 23 - 24 - 25 - 26 - 27 - 28 - 29 - 30 - 31 - 32 - 33 - 34 - 35 - 36 - 37 - 38 - 39 - 40 - 41 - 42 - 43 - 44

Komentarz do artykułu
Brak komentarzy.
Wynajem modeli zdalnie sterowanych, symulatorów F1
Modele RC sklep
SZUKAJ W SERWISIE!
Chcesz wiedzieć więcej, co słychać w motoryzacji?
Copyright © Fabryka Dobrych Pomysłów, 2009 - 2012r. O nas | Polityka prywatności | Reklama | Katalog firm | Partnerzy Nasze strony: Modelmania.pl | JazdaMiejska