Tworzenie stron www
Suzuki SX4, Hyundai ix35 a może Subaru Impreza - czyli czy warto kupować auto z napędem 4x4.

Napęd 4x4 - czy warto?

Data publikacji: 2011-09-04

Śliska nawierzchnia i błotniste drogi to przeszkody, które trudno pokonać autem przednio- lub tylnonapędowym. Czy lansowany coraz szerzej napęd 4x4 zdaje się być konstrukcją, bez której nie sposób spokojnie przejechać przez polską zimę?

Trzeba przyznać, że napęd na wszystkie koła poprawia prowadzenie samochodu, zwłaszcza na śliskiej nawierzchni i w terenie, jednak zwiększa także koszty utrzymania samochodu. Czy warto więc do niego dopłacać?

Bez wątpienia wielką zaletą napędu 4x4 są zwiększone możliwości jazdy autem po "bezdrożach", co może być istotne dla mieszkańców nowo powstałych osiedli i domków, do których nie doprowadzono jeszcze utwardzonej drogi. Walka z wybojami to również chleb powszedni właścicieli działek, którzy żeby dojechać do swoich ogródków muszą zmierzyć się z wystającymi korzeniami i wszechobecnymi dziurami. Kierowcy, którzy przekonani są do zalet napędu 4x4, chwalą sobie szczególnie osiągi aut zimą, kiedy to ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne gwałtownie spada przyczepność samochodu. Auto 4x4 na śliskiej lub oblodzonej nawierzchni zwykle łatwiej rusza, a na zakręcie nie wpada od razu w poślizg. Napęd na dwie osie przydaje się również podczas podróży po terenach górzystych, gdzie nawet niewielkie opady śniegu powodują utrudnienia na drogach.

Nie taka zima straszna

Argumenty o zaśnieżonych ulicach i nieprzejezdnych drogach dojazdowych, na których bazują zwolennicy napędu na obie osie, stosunkowo rzadko znajdują jednak potwierdzenie w rzeczywistości. Jak się bowiem okazuje, kierowcom nie taka straszna polska złota jesień z mokrymi i oblepionymi liśćmi drogami, czy oblodzona jezdnia zimą - większość użytkowników aut z napędem na jedną oś sprawnie radzi sobie z tymi przeszkodami, nawet nie myśląc o zmianie auta na to wyposażone w 4x4.

Wysokie koszty eksploatacji

Kluczową kwestią jest w tym przypadku cena - do aut z napędem na cztery koła zazwyczaj trzeba dołożyć parę tysięcy więcej niż do aut z konstrukcją na jedną oś. Wyższy jest także koszt utrzymania samochodu 4x4 - większa masa nierozerwalnie wiąże się z większym zużyciem paliwa, z czym trudno pogodzić się kierowcą w czasie, gdy ceny benzyny biją kolejne rekordy.

Bezzasadne dopłacanie

A przecież nie wszyscy zmagają się z problemami, które uzasadniają codzienne koszty związane z napędem 4x4. Latem większość użytkowników szos do wakacyjnych kurortów dojeżdża drogami krajowymi i rzadko decyduje się na wypady za miasto. Natomiast zima w Polsce trwa cztery miesiące, przy czym jej intensywny atak trwa pięć, czasami sześć tygodni. W mieście kierowcy bardziej martwią się stanem akumulatora, niż opadami śniegu. Na trasie, nawet najlepsze konstrukcyjne rozwiązania nie pomogą, jeżeli nie dostosujemy prędkości jazdy do panujących warunków. A lądując w zaspie bardziej opłacalne może być pomachanie przez 5 minut łopatą, niż dokładanie przez cały rok do rzadko używanego drugiego mostu.

Bezzasadność dopłacania do niewykorzystywanych rozwiązań widać szczególnie na przykładzie wszechobecnych na polskich drogach SUV-ów. Większość z tych pojazdów - bardzo często wyposażonych w napęd 4x4 by przekonać potencjalnych klientów o bliskim pokrewieństwie tych sportowo-rekreacyjnych aut z samochodami terenowymi - nie będzie miało okazji do wypróbowania swoich ponadprzeciętnych możliwości. W dużej mierze kierowcy samochodów tej klasy poruszają się bowiem po mieście, tylko sporadycznie opuszczając bezpieczny asfalt.

Ważniejsze wyższe zawieszenie

Zwłaszcza, że w przypadku SUV-ów o wiele większą zaletą tych pojazdów jest wyższe niż w autach typu kombi czy hatchback, zawieszenie. Większy prześwit pozwala śmiało pokonać wszystkie przeszkody na nieutwardzonych drogach dojazdowych. Parę centymetrów więcej może również zaoszczędzić kierowcy wielu wizyt w serwisie. Pęknięte opony, wykrzywione felgi, uszkodzone amortyzatory - dzięki wyższemu zawieszeniu można uniknąć wielu kłopotów i niepotrzebnych nerwów. A w Polsce, kraju bez autostrad, o spotkanie z dziurą nietrudno.

4x4 czy bogatsze wyposażenie?

Niewątpliwie SUV-y mają swoje zalety, dlatego planując zakup nowego auta nie należy z tych sportowo-rekreacyjnych aut rezygnować. Warto zastanowić się jednak, czy faktycznie potrzebujemy auta z napędem na dwie osie i wybrać opcję, która bardziej się opłaci i przyniesie więcej korzyści.

Kierowcy, którzy na co dzień poruszają się po trudnym lub górzystym terenie nie powinni mieć wątpliwości inwestując w dwa mosty. I tu jednak można poszukać oszczędności wybierając auto z oferty odpowiedników samochodów miejskich typu SUV czy crossover z napędem 4x4, które sprawdzą się poza asfaltem, a palą mniej niż dużo większe i cięższe terenówki.

- Przykładem auta o miejskiej stylistyce, którym śmiało możemy poruszać się po bezdrożach jest Suzuki SX4 - mówi Żaneta Wolska-Marchewka, Kierownik Salonu Auto Club w Poznaniu - Napęd 4x4 pozwoli kierowcy pokonać nierówności jezdni i czuć się pewnie na śliskiej nawierzchni, przy czym SX4 ze względu na małe gabaryty pali średnio 6,5 l na 100 km w cyklu mieszanym, czyli zdecydowanie mniej niż większe pojazdy tego typu. Osoby, które wysoko cenią sobie komfort podróżowania autem typu SUV, ale poruszają głównie po mieście, mogą zastanowić się nad samochodami lepiej wyposażonymi, ale w niższych niż w przypadku wersji z 4x4 cenach.

Niektórzy dealerzy proponują auta, które dostępne są bez dodatkowego mostu, jednak posiadają zdecydowanie bogatsze wyposażenie, które pozwala poczuć smak luksusu. Istotna jest także kwestia bezpieczeństwa - kosztem napędu 4x4 można wyposażyć auto w inne przydatne systemy, które pozwolą czuć się bezpiecznie, nawet na mokrej nawierzchni np. kurtyny powietrzne, systemy ESP, EBD, oraz systemy: HAC - układ wspomagania ruszania pod górę, DBC - układ kontroli hamowania przy zjeździe.

- Decydując się na zakup auta z napędem na jedną oś, można cieszyć się lepiej wyposażonym samochodem i sporo zaoszczędzić - mówi Wojciech Kacperski, Dyrektor Działu Sprzedaży w salonie Auto Club w Szczecinie - Przykładem jest Hyundai ix35. Skromniejsza wersja Comfort z silnikiem 2.0 CRDi z napędem 4x4 kosztuje tysiąc złotych więcej od bardziej komfortowego modelu Style z tą samą jednostką paliwową, ale napędem na jedną oś. Jeszcze większe dysproporcje widać przy porównaniu modeli z wersji Style, które różnią się jedynie konstrukcją napędu - wyjeżdżając z salonu autem z jednym mostem w naszej kieszeni zostanie siedem tysięcy złotych. Doliczając do tego koszty eksploatacji realne oszczędności będą jeszcze większe.

Jak zatem dokonać wyboru?

Przydatność 4x4 trudno zakwestionować. W tym przypadku najważniejsze są jednak preferencje kierowcy i warunki, w jakich auto będzie musiało się sprawdzać na co dzień. Dlatego przed wizytą w salonie warto zastanowić się, czego właściwie od naszego samochodu oczekujemy.

Autor: Jazda Miejska

CUK_Doule_750x200_ok5.swf?clickTag=http://www.cuk.pl
Komentarz do artykułu

john napisał(a) dnia: 2014-03-06

Witam wsxyscy wiemy co nam potrzeba I czy to co kupimy wogile wykorzystamy
4 to jest pewne jest wiecej niz 2 nad tym nietrzeba sie zastanawiac

A jesli o bezpieczenstwo to najpierw bym radzil sprawdzic predkosc z jaka
Jedziemy I czy jest dozwolona w danym obszarze.
Uwazam ze w terenie zabudowanym przy przepisowej jezdzie kazdy uniknie kolizji
Chyba ze spanikuje ale to nie od napedu zalezy
Uwazam jak poprzednicy ze jezeli nie uzywam auta w trudnych warunkach
To poco mam placic za cos czego nie uzyje a co do pana ktory uwaza ze tak
Diametrialnie zmienia sie bezpieczenstwo to pytam dlaczego jeszcze jezdza auta z jedna osia
Firmy wprowadzaja rozwiazanis ktore beda opcja dla kogos kto ma gruby portfel
Krutko mowiac KTO BOGATEMU ZABRONI
zeby niebylo ze sie nie znam 4x4 poprawia bezpieczenstwo ale nie zrobi wszystkiego za nas
Tak czy inaczej juz nie ma drog bez fotoradaru zebyy poszalec
Pozdrawiam

Kazik napisał(a) dnia: 2013-11-25

Bardzo fany i rozsądnie napisany artykuł.Od dawna miałem dylemat co kupic?...Ostatnio testowałem Skode Rapid i byłem w szoku w jaki sposób system EDS,który bodaj w każdym modelu Skody montowany est serynie,radzi sobie z oblodzonym wzniesieniem.Okazało się ze mój VW z kontrolą trakci i ASR nie był w stanie wyjechac pod ta samą oblodzoną górkę co Skoda.Vw niestety pocił się i ASR był niewydolny na duzym przechyle górki oblodzonej w przeciwienstwie do ESP plus EDS Skody.Samochód zaczął pływac od lewej do prawej ale ruszał w górę z trzema facetami w środku i ostatecznie swobodnie wyjechał pod oblodzoną górkę o sporym nachyleniu,jeśli chodzi o śnieg to sytuacja będzie podobnie wygladac.Wiadomo ze z metrowej zaspy nie wyjedzie ale to nie czołg.Polecam zdecydowanie na zimę samochód wyposazony dodatkowo w EDS,a jesli komuś mało to niech sobie łancuszki dopnie i o 4x4 zapomni...-nie ma sensu przepłacac.Pozdrawiam!

kris napisał(a) dnia: 2012-02-11

a wystarczy kupic dobre zimowe opony i naped na 1 os zima nie straszny:)
a ty plac za serwisowanie 4x4
pozdrawiam

Przem napisał(a) dnia: 2011-09-30

Dzięki temu artykułowi i lekturze kilkuset postów dotyczących 4x4 w aucie osobowym wyleczyłem się z chęci posiadania 4x4. Mając do dyspozycji pewną kwotę pieniędzy, lepiej kupić np. mocniejszy silnik, automatyczną skrzynię, niż 4x4. Moje argumenty:
1. Mieszkam w mieście, największy atak ostatniej zimy (pierwszy dzień po intensywnych opadach, nieodśnieżone drogi, -8 na termometrze) pokonałem bez większych problemów (i tak był korek w mieście) ośką na letnich oponach w drodze do warsztatu na wymianę opon.
2. Do tej pory nigdy nie zakopałem się ośką, a mojemu koledze z 4x4 parę razy się to zdarzyło, bo za bardzo przeceniał możliwości napędu i pakował się w głębszy śnieg,
3. 4x4 fajnie przyspiesza na śliskiej drodze, ale hamuje jak ośka - to też może być zgubne, a jak wpadnie w poślizg to czy koła są napędzane czy nie - nic nie pomoże,
4. Wolę przez większą część roku lepiej przyspieszyć ośką z mocniejszym silnikiem na suchym, niż parę razy w roku 4x4 na śliskim,
5. Nie jeżdżę agresywnie po zakrętach, szczególnie gdy pada deszcz lub śnieg - w ośce nawet ESP mi się nie załącza, nie potrzebuję więc podniesienia progu utraty przyczeponości,
6. Ktoś pisze że 4x4 to bezpieczeństwo, bo można np. na śliskim łatwiej ominąć przeszkodę - ośką z ESP też można to zrobić (może bardziej bujnie), poza tym ośka ale z mocniejszym silnikiem (bo wybieram mocniejszy silnik niż 4x4 mając do dyspozycji pewną kwotę) też ma atuty w pewnych eksremalnych sytuacjach - można np. lepiej przyspieszyć na suchym, co też może mieć wpływ na bezpieczeństwo (np. szybciej zjedziesz z krzyżówki, na którą wkacza ktoś po wymuszeniu pierwszeństwa)
7. Częściej będę miał frajdę z energicznego ruszania spod świateł na suchym (ośka z mocniejszym silnikiem), niż z energicznego ruszenia spod świateł na śniegu (parę dni w roku)

Nie mieszkam w górach, nie mieszkam na odludziu, nie jeżdżę rajdowo - więc wybieram ośkę ale z mocniejszym silnikiem (za tą samą kwotę pieniędzy)

L napisał(a) dnia: 2011-09-09

Autora zapraszam do mnie w zimie - jak wyjedzie spod mojego domu pod gore po waskiej polnej drodze po sniegu, bez 4x4, to mu stawiam piwo. Wielu probowało - trzeb bylo ich potem wypychac i wyciagac.

4x4 Fan napisał(a) dnia: 2011-09-05

Jako, że już dobre kilka tysięcy lat temu zeszliśmy z drzew - strzelam, że większość z Nas już myśli. A niektórzy nawet samodzielnie. Nie trzeba chyba długo dumać nad faktem, że 4 to więcej niż 2.

Podstawowym pytaniem które powinno paść: co oznacza naklejka 4x4 na aucie?

Napędów w dzisiejszych czasach mamy już wiele, ale nie zawsze oznacza on stały napęd na wszystkie cztery koła!!! Marketing koncernów działa na najwyższym poziomie, a wiedza użytkownika na tematy napędu jest znikoma. Stąd nie ma się co dziwić, że Kowalski wyjeżdza z salonu nowym autem 4x4 - a tak naprawdę ma napęd na przednią oś, bo tył dołącza się (lub nie) tylko wtedy gdy nastąpi poślizg przedniej osi (HALDEX)- i wówczas ma złe zdanie na temat napędu na cztery koła.

Napędy są różne, stąd radzę by odnieść się do ciekawych tekstów w sieci , jak choćby ten tutaj: (http://www.jazdamiejska.pl/technika/6,symetryczny-naped-4wd-subaru.html), który przedstawia najlepiej rozwiązany stały napęd dzisiejszych czasów - stały, symetryczny napęd na wszystkie cztery koła SUBARU-AWD. Jest też świetny napęd Quattro w Audi.
Skoro już tak w naszym kraju się przyjęło, że wszystko zawsze przelicza się na złotówki to mam miła niespodziankę. Napęd na wszystkie koła wasze pieniążki oszczędza. Jak?

Jest piękny dzień, jedziemy nad wodę, prędkość umiarkowana nagle na "wiosce" wyjeżdza radosny pan na rowerze i........ pobocze, drzewo i itd. w najlepszym przypadku wizyta u lakiernika za jedyne 5-6 tys. zł Tylko kilka procent kierowców wie jak zareagować w takich sytuacjach - napęd na 4 koła to nie tylko poprawa prowadzenia, to oczywiste zwiększenie bezpieczeństwa i w takich sytuacjach często o wiele większe prawdopodobieństwo, że do wypadku wogóle nie dojdzie.

Co jest lepsze? Przywalić w drzewo, ale cieszyć się, że ma się komplet poduszek i inne ciekawe systemy, czy nie przywalić w drzewo?

Ze łzami w oczach czytam wypowiedź Pana Dyrektora ze Szczecina (no cóż, widocznie musi tak mówić), jak to możemy zaoszczędzieć tyle pieniędzy kupując auto bez napędu na obie osie. Kosztem czego pytam? KOSZTEM WŁASNEGO BEZPIECZEŃSTWA!!! Ale za + 20 pkt. do poziomu próżności.

Kiedyś zapytałem kilka osób czym wolałyby jeździć: najlepiej wyposażoną wersją z napędem na 1 oś, czy podstwową z napędem stałym na cztery koła? Odpowiedź: 9/10 wybrałoby wyposażenie.

To obrazuje jak myśli (lub nie) nasze społeczeństwo.

TAK WIĘC...OSZCZĘDZAJCIE DALEJ.

Już nie mogę doczekać się zimy, żeby się z was śmiać...

P.S. ...a od samochodu niczego nie powinniśmy oczekiwać - tyllko od siebie!

Copyright © Fabryka Dobrych Pomysłów, 2009 - 2012r. O nas | Polityka prywatności | Reklama | Katalog firm | Partnerzy Nasze strony: Modelmania.pl | JazdaMiejska